DIVAS CHAMPIONSHIP – HAŃBA DLA KOBIET?

Kiedy rozmawiamy o kobiecym wrestlingu, wymieniamy takie zawodniczki jak Trish Stratus, Lita, Medusa, Mickie James oraz młodsze od nich, czyli: Sasha Banks, Charlotte lub chociażby Alexa Bliss. One doskonale wiedzą na czym polega ten biznes. mają większe możliwości przy mikrofonie oraz przede wszystkim w ringu. Niestety w WWE stało się coś, co odmieniło żeński wrestling diametralnie, a mianowicie zostało wprowadzone Divas Championship. Pierwszą mistrzynią była Michelle McCool, obecna żona The Undertakera. Wydawać by się mogło, że nie jest to złe. Słowo “diva” brzmi dość dumnie i niekoniecznie kojarzy się z kimś pomalowanym o niezwykłej urodzie. Na nieszczęście Nasze, fanów WWE oraz samych zawodniczek – tak właśnie się stało. Kobiety, które być może i chciały się bić, musiały zakładać spódniczki, walczyć w meczach, gdzie musiały rozebrać rywalkę albo tańczyć, kusząc przy tym mężczyzn. Naprawdę? Po tych wszystkich ekstremalnych walkach w wykonaniu Lity i Trish coś takiego stało się z kobietami w federacji?

Nie wnikałem nigdy w genezę, kto stoi za wprowadzeniem takiego tytułu. Rozumiem, że na potrzeby storyline’u Vickie Guerrero zaprezentowała nowy pas i chciała mieć te dziewczyny pod swoją “opieką”, ale wyszło z tego jedno wielkie nieporozumienie! Zamiast wojowniczek dostawaliśmy dwa typowe “plastiki”, których walka polega na ciągnięciu się za włosy i wykonaniu finishera. Nie mam pojęcia ile zarząd WWE musiał wypić alkoholu, by wymyślić taką głupotę. Wiem, że są to ostre słowa, ale delikatniej się tego ująć nie da. Przez 7 lat kobiecy wrestling w WWE podnosił się z kolan, a tytuł dzierżyły zawodniczki pokroju Eve Torres. Na szczęście nastąpiła nowa generacja. Pojawiły się takie zawodniczki, jak Paige czy też AJ Lee, które zrewolucjonizowały kobiecy wrestling. Możecie się ze mną nie zgodzić, bo przecież mówiąc o przewrocie WWE, mówi się o Charlotte, Sashy czy też Becky Lynch. Nic bardziej mylnego – dwie wymienione przeze mnie wcześniej zawodniczki rozpoczęły coś, co trwa do dziś i oby trwało jak najdłużej, a kobiety były coraz bardziej doceniane, ponieważ zasługują na to.

Wracając jednak do samego Divas Championship, nie zawsze tytuł miała osoba, która nie prezentowała umiejętności. Zdarzały się perełki, jak Natalya, Beth Phoenix czy nawet Maryse, które pokazywały się z naprawdę świetnej strony, lecz nie miały możliwości rozwinięcia się. Liczył się wygląd. Nie mówię, że nie wyglądało to dobrze wizualnie. Męska część fanów przyzna mi rację, że było na czym “zawiesić oko”, a prawie każda z div dysponowała cudowną urodą i kuszącym ciałem. W sumie nic dziwnego – większość z nich to byłe modelki, a niektóre z nich nawet wróciły do swojego poprzedniego zawodu. Patrząc jednak od strony wrestlingowej, kręciła się łza w oku, kiedy wracałem wspomnieniami do walk, które kiedyś oglądałem i panie pokazywały charakter.

Reasumując: moim zdaniem Divas Championship był hańbą dla kobiet i zawodniczkom takim, jak chociażby Natalya kompletnie zrujnował karierę. Niemniej jednak nie ma co wracać do przeszłości. Cieszmy się, że rewolucja kobiet nastąpiła i możemy oglądać coraz lepsze pojedynki.

Zostaw komentarz