WrestleOne.pl

Polski portal o Wrestlingu!

OMÓWIENIE I OCENA SUMMERSLAM 2018!

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jest to moja subiektywna opinia i nie każdy musi się z nią zgadzać!

Za Nami największa gala lata w świecie wrestlingu, która przyniosła wiele emocji… głównie negatywnych. Jedyne czym zaskoczyło mnie tegoroczne SummerSlam, to swoim żenującym poziomem, ponieważ nie spodziewałem się, że będzie aż tak słabo. Idźmy jednak po kolei.

KICK OFF 

Mixed Tag Team Match
Zelina Vega i Andrade „Cien” Almas pokonali Lanę i Ruseva

Nie spodziewałem się po tym pojedynku zbyt wiele i faktycznie – dostaliśmy przeciętne, mikstowe starcie, w którym WWE chciało przez długi czas pokazać wyższość Lany nad Vegą, mimo że „Rosjanka” nie dorasta menadżerce Almasa do pięt. Nie ma co ukrywać – tempo nie było zabójcze, a samo zakończenie też bezsensowne. Trzeba wspomnieć, że na backstage’u Aiden English oferował swoją pomoc Rusevowi oraz Lanie, lecz „RuRu” odesłał Go z kwitkiem. Cieszy mnie zwycięstwo Almasa oraz Zelinby, ponieważ oboje są świetni, lecz walka do zapomnienia mimo, że wszyscy oprócz Lany mogli pokazać tu naprawdę sporo więcej.

Ocena (w skali 1-5*): **1/4; czas walki (w minutach): 7:00

Singles Match for Cruiserweight Championship
Cedric Alexander (c) pokonał Drew Gulaka

Druga walka Kick Offu wzbudziła u mnie już nieco więcej emocji. Wiele mówiło się o przejęciu tytułu przez Gulaka oraz powrocie Nevilla. Nie byliśmy jednak świadkami żadnego z tych dwóch wydarzeń i głównie dlatego ludzie oceniają tę walkę jako słabą. Faktem jest, że Gulak jest dość drętwy w ringu, jednak trzeba przyznać, że jakoś dał radę z niezwykle dynamicznym Cedriciem. Dobrze, że Alexander obronił tytuł, ponieważ jest naprawdę świetnym mistrzem, zwłaszcza biorąc pod uwagę aspekt ringowy. Trzeba Mu dać po prostu ciekawy storyline i z pewnością pokaże pełnię umiejętności.

Ocena: **1/2; czas walki: 10:15

Tag Team Match for RAW Tag Team Championship
The B-Team (c) pokonali The Revival

Jak na dywizję tag teamową RAW walka nie była nie wiadomo jak tragiczna, choć wynik był wiadomy już od dawna. Revival nie mieli kompletnie argumentów by sięgnąć teraz po tytuły. Nie wiem w sumie dlaczego zostali sprowadzeni do głównego rosteru. Z naprawdę genialnego tag teamu z NXT zrobili chłopców do bicia, co kompletnie mi nie odpowiada. Co dalej z B-Team? Pewnie rywalizacja z Authors of Pain. Problem jest jeden – jeżeli Akam i Rezar nie zdobędą tytułów, będzie to pogrzebanie Ich karier w WWE i kolejna świetna drużyna pójdzie na dno. Wracając jeszcze do samej walki – bez historii. Szybko o niej zapomnimy.

Ocena: **1/2 ; czas walki: 6:15

MAIN SHOW

Singles Match for Intercontinental Championship
Seth Rollins /w Dean Ambrose pokonał Dolpha Zigglera (c) /w Drew McIntyre

Federacja postanowiła otworzyć galę bardzo mocnym akcentem. Niestety nie dałem rady do niego wytrzymać, ponieważ po nudnym i bezsensownym Kick Offie podobnym do Naszego Sejmu, najzwyczajniej w świecie zasnąłem. Na chłodno obejrzałem jednak całą galę jak tylko wstałem, więc mogę napisać moje odczucia na ten temat.

Walka sama w sobie nie była zła, ale obecność Deana Ambrose’a przy ringu mogła wskazywać na to, że jednak to Rollins opuści SummerSlam jako mistrz. Tak też się stało i po ponad dwudziestominutowym pojedynku „Kingslayer” odzyskał tytuł. Według mnie Drew McIntyre i Dean Ambrose za mocno odciągali uwagę fanów i momentami to Oni byli w centrum uwagi, a nie dwóch zawodników walczących przecież o bardzo prestiżowy pas. Walka jak najbardziej na plus, jednak nie porwała mnie jakoś szczególnie. Na SummerSlam spodziewałem się nieco większych emocji i walki do upadłego, a dostaliśmy jedynie solidne starcie i nic więcej.

Ocena: ***3/4; czas walki: 22:00

Tag Team Match for SmackDown Tag Team Championship
The New Day pokonali The Bludgeon Brothers (c) przez dyskwalifikację

Ciągle czytam na różnych forach i grupach, że Bludgeon Brothers są nudni, nic nie robią z pasami i tak dalej. To oczywiście nie jest wina zawodników, a słabego bookingu WWE. Federacja wpadła na „genialny” pomysł! Skoro dywizja tag teamowa RAW leży totalnie, to nie dają czasu Mistrzom ze SmackDown, by poziom nieco się wyrównał. Problem polega na tym, że Harper i Rowan bronią się bardzo dobrze i kiedy już mają jakiś segment, trzymają wysoki poziom. Poza tym – skoro naprzeciwko mają The New Day, to walka na tak dużej gali musiała trzymać jakiś poziom i tak właśnie się stało. Nie była niewiarygodnie widowiskowa, ale nie przynudzała. Przede wszystkim Harper i Rowan pokazali, że mimo swoich gabarytów są naprawdę atletyczni i bardzo dobrze się ten pojedynek oglądało. Końcówka zdecydowanie pokazuje Nam, że feud będzie kontynuowany, a panowanie Bludgeon Brothers jest mocno zagrożone.

Ocena: ***; czas walki: 9:45

Singles Match for Money in The Bank Briefcase
Braun Strowman (c) pokonał Kevina Owensa

Jeszcze kilka miesięcy temu pisałem newsy o tym, jak wysoką pozycję na zapleczu ma Kevin Owens – w końcu nie każdy zawodnik mógł uderzyć Vince’a McMahona (dokładniej – wymierzyć Headbutt). Owens dołączył wówczas do takich legend jak chociażby Bret Hart czy Stone Cold Steve Austin, no i oczywiście stajni Nexus, ale Oni są tematem na oddzielny artykuł i atakowali każdego kogo popadnie.
Dlaczego wspomniałem o pozycji Owensa na zapleczu? To bardzo proste: albo drastycznie ona spadła, albo po prostu szykują coś dużego dla Owensa, ponieważ wątpię, żeby zawodnik o takim potencjale przegrywał w minutę na tak wielkiej gali jaką jest SummerSlam. Można było spodziewać się dość szybkiej walki, ale nie aż tak szybkiej, w której Owens nie będzie miał momentu dominacji. Po prostu żenada.

Ocena: 0*; czas walki: 1:50

Triple Threat Match for SmackDown Women’s Championship
Charlotte Flair pokonała Carmellę (c) i Becky Lynch

Spodziewałem się tu fajerwerków i… nie zawiodłem się. Jedna z najlepszych, jak nie najlepsza walka tej gali. W sumie dużego poziomu do przebicia nie było, ale jednak. Troszkę słabo pokazana Carmella, ale to było w zasadzie do przewidzenia. Panie stworzyły widowisko, które będzie wspominane jeszcze przez długi, długi czas. Najważniejsze jest jednak to, co stało się po walce. Becky i Charlotte przytulają się, aż tu nagle… Becky zaatakowała Charlotte! Wreszcie heel turn Irlandki! Czułem to w kościach i wreszcie się to stało. Postać „Beczułki” wreszcie nabierze jakichś barw. Ten heel turn był wisienką (albo jak kto woli – truskawką) na torcie. Zdecydowanie najlepszy moment tegorocznego SummerSlam. Czekam z niecierpliwością na SmackDown!

Ocena: ****1/4; czas walki: 15:15

Singles Match for WWE Championship
Samoa Joe pokonał AJ Stylesa (c) przez dyskwalifikację

Obok walki kobiet najlepsze starcie wieczoru. Szkoda, że WWE Championship jest traktowane mniej więcej jak kobiety w erze Div i widnieje w środku karty. To starcie bardzo mi się podobało. Joe wreszcie mógł nieco rozwinąć skrzydła i wyszło to naprawdę dobrze. Przerywniki dotyczące rodziny jak najbardziej na plus, jednak wówczas było już wiadomo, że ta walka nie skończy się normalnie. Wściekły Styles atakujący Samoa Joe krzesłem… świetne rozwiązanie na kontynuację feudu. Jako że jest to rywalizacja stricte osobista, podejrzewam, że Panowie dostaną Hell in a Cell Match na przyszłym PPV i już zacieram ręce. Dwie świetne walki obok siebie!

Ocena: ****; czas walki: 22:45

Singles Match
The Miz pokonał Daniela Bryana

Chyba największy shocker gali. Miz wygrywa po solidnym starciu i pomocy Maryse. Brie Bella była obecna na gali i zamiast zwyczajnie po całym incydencie podejść i dać blondynce po twarzy, siedziała sobie później w szatni i pocieszała Bryana, a na koniec celebrowała z Rousey… a zresztą nie uprzedzajmy faktów. Wydaje mi się, że to oznacza kontynuację tego feudu, ponieważ niestety dobro musi zwyciężyć i summa summarum Miz wyjdzie na głupka, który przegrywa każdy ważny feud. Póki co jednak cieszę się zwycięstwem Mizanina po nie tak złej walce.

Ocena: ***3/4; czas walki: 23:30

Singles Match
„Demon” Finn Balor pokonał Contable Barona Corbina

Pojawienie się „demona” było nie tylko zaskakujące, ale też totalnie bezsensowne. Jeżeli federacja chciała tym ratować przebieg starcia, to niestety, ale nie udało się. Według mnie Balor wyszedł na desperata, który nie potrafi poradzić sobie z Corbinem i ucieka się do takich psychologicznych gierek by cokolwiek ugrać. Szybki squash i pogrzebanie postaci Corbina drugi rok z rzędu na SummerSlam.

Ocena: 0*; czas walki: 1:35

Singles Match for United States Championship
Shinsuke Nakamura (c) pokonał Jeffa Hardy’ego

Liczyłem na upragniony theme song Jeffa – „No More Words”, ale się przeliczyłem. Wynik walki był do przewidzenia. Samo starcie nie było złe, ale widać ewidentnie, że Jeff stara się oszczędzać. Niestety przyszedł moment, gdzie okazało się, że jakiś kretyn z Creative Teamu kazał Mu wykonać Swanton Bomb na krawędź ringu zawodnikowi, który otwarcie mówił w wywiadach, że po ostatniej kontuzji boi się walczyć. Gratuluję inteligencji, federacjo! Może jeszcze kazać Mankindowi skoczyć po raz kolejny ze szczytu klatki? Dziwi fakt, że Randy Orton po pojawieniu się po walce nie zaatakował Jeffa. Miejmy nadzieję, że feud na linii Hardy – Orton będzie kontynuowany, bo szykuje się naprawdę solidnie. Walka w sumie na plus.

Ocena: ***; czas walki: 11:00

Singles Match for RAW Women’s Championship
Ronda Rousey pokonała Alexę Bliss (c)

Mógłbym tutaj zacząć używać przekleństw, ale tego nie zrobię z wiadomych przyczyn. Przekażę więc moje odczucia w nieco delikatniejszych słowach. Nie tak dawno mieliśmy Women’s Revolution i wszystko szło powoli w dobrym kierunku. Nagle dostaliśmy informacje, że Ronda Rousey podpisała kontrakt z WWE. Ależ fani się cieszyli! Ojeju, to przecież Ronda Rousey! Królowa MMA! Najgroźniejsza kobieta w dziejach! Niektórzy niestety zapomnieli, że Rousey zakończyła karierę w UFC, ponieważ była TOTALNYM DNEM. Nie ujmuję Jej sukcesów, ponieważ w latach świetności była naprawdę dobrą fighterką, ale spójrzmy prawdzie w oczy – później spadła na samo dno. Pewnie po wcześniejszych wywodach uważacie mnie za marudę, ale wyobraźcie sobie sytuację: jesteście generałami w wojsku. Idzie Wam świetnie, wygrywacie kolejne bitwy, wojny, dajecie z siebie wszystko. Nagle dowiadujecie się, że stery za Was przejmuje jakiś youtuber, który czasem pobawił się plastikowymi żołnierzykami w wojnę i tyle wie o wojnie ile Wy jako generałowie o najnowszej wersji Simsów. Zapewne nie poczulibyście się jakoś szczególnie świetnie, prawda? Sława nie powinna być wyznacznikiem jeśli chodzi o wrestling. Alexa została pokazana jak totalna szmata do podłogi, którą można sobie przeciągać po ziemi, a na koniec powyciskać i powyginać. Różnica polega na tym, że ta szmata nie musi klepać w matę, więc łatwy z tego wniosek, że WWE potraktowało Bliss gorzej niż szmatę. Gratuluję, federacjo! Tej dywizji nie uratuje żadne Evolution. Jeżeli dostaliśmy rewolucję kobiet, to niech dominują zawodniczki, które ją stworzyły, a Rousey niech ustawi się grzecznie w kolejkę.
Po walce obrazek był jeszcze gorszy! Siostry Bella i Natalya gratulują Rondzie, która później całuje się ze swoim mężem czy kimkolwiek On był. Widać właśnie ile koleżanek w szatni ma pupilek federacji. Dla porównania polecam obejrzeć obrazek po tym, jak Sami Zayn zdobył NXT Championship na gali NXT TakeOver: Revolution, kiedy prawie cały roster nosił Go na rękach, a tu? Wstyd, żenada, parodia.

Ocena: 0*; czas „walki”: 4:00

Singles Match for Universal Championship
Roman Reigns pokonał Brocka Lesnara (c) /w Paul Heyman

Po tym starciu WWE powinno pochwalić się filmem „Jak zrobić idiotyczny main event?”, ewentualnie „Jak znienawidzony mistrz ratuje widowisko”. Rozumiem pojawienie się Strowmana. Okej, chciał nastraszyć i tak dalej. Szkoda, że ostatecznie został pokazany jak ostatni idiota, który kładzie się po Suicidedivospearze, mimo że wcześniej przewracał ciężarówki i wygrzebywał się ze stosu zrzuconych na Niego krzeseł. Logika bardzo wysoka. Dlaczego twierdzę, że Lesnar uratował widowisko? Jego ataki na Brauna i wyrzucenie walizki aż na koniec rampy były najjaśniejszymi punktami tego starcia. Widać było, że Lesnar się stara i chce jakoś godnie oddać ten tytuł. Zdecydowanie walka na minus i nie powinna ona main eventować SummerSlam, chociaż idealnie pokazała jej żenujący poziom, więc jakby się głębiej zastanowić, było to dość logiczne. Reigns wygrywa, ale oby szybko stracił ten tytuł na rzecz Strowmana. Jeżeli jednak ktoś uważa, że Reigns zbiera pozytywne reakcje, polecam posłuchać chantów „You both suck” podczas tego starcia. Dla ciekawostki dodam, że Lesnar wykonał w tej walce następujące akcje: F-5, German Suplexy oraz Gilotyny, a Roman Reigns: Superman Punche, Speary oraz Spinebustery (nie liczę tego Suicide Dive’u, bo miał to być Spear na Lesnarze). Myślę, że to wystarczy jako komentarz tego komediowego main eventu. Dodatkowo walka trwała nieco ponad sześć minut, czyli dla porównania – mniej więcej tyle, ile walki o Divas Championship. Gratuluję!

Ocena: **; czas walki: 6:10

Cóż mogę dodać? W mojej ocenie WWE zawaliło SummerSlam po całej linii. Były pozytywne rzeczy, ale przyćmiły je żałosny main event, walka o RAW Women’s Championship i pozostałe dwa squashe. Jeżeli to miała być największa gala lata, to polecam obejrzeć Impact Slammiversary, by zobaczyć naprawdę dobry wrestling. Po raz kolejny NXT TakeOver zjadło i wypluło main roster i niestety nie widać końca tego burdelu.

Ocena gali: 3/10

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *