WrestleOne.pl

Polski portal o Wrestlingu!

WWE EVOLUTION – ZAPOWIEDŹ

Już w tę niedzielę będziemy mieli przyjemność obejrzenia pierwszego w historii PPV dla kobiet, czyli Evolution! Galę możecie obejrzeć za darmo, w najwyższej jakości w Naszej zakładce z transmisjami!

Kick Off rozpocznie się o 00:30, a start gali głównej planowany jest na 01:00.

WWE Evolution odbędzie się w Nassau Coliseum w Nassau Contry, w stanie New York.

Ostatnie Raw na tej arenie: 07.05.2018

Ostatnie SmackDown na tej arenie: 07.06.2013

Ostatnie PPV na tej arenie: Fatal 4-Way (2010). Ponadto miały tam miejsce: WrestleMania II, Summerslam 2002 oraz The Great American Bash 2008

WWE naściągało ogromną ilość legend, podpięło wszystkie rostery, wstawiło do karty Last Woman Standing match, ale czy to wszystko wystarczy. żeby gala wypadła dobrze? Niestety musimy tutaj zaprzeczyć, gdyż jest jeden wielki problem z tą całą galą, a mianowicie, mimo iż jest ona naszpikowana gwiazdami, to pojedynki jakie się tam odbędą, w większości nie mają praktycznie podbudowy. Mamy lekko podbudowane starcie Ronda vs Nikki, Shirai vs Storm ze względu na przejście tak długiego i męczącego turnieju z góry ma jakąś podstawę, Riott Squad vs Sasha i reszta w ogóle prawie nie żyło, podbudowę pod Battle Royal kobiet prowadzą cztery zawodniczki na RAW, mały brawl na SmackDown i czasem WWE ogłasza dołączenie jakiejś legendy, Team Mickie vs Trish i Lita również nie wygląda wybitnie dobrze, gdyż jest prowadzone bardzo sztucznie i nie czujemy tu tej historii jaka łączy Mickie i Trish. Dalej mamy starcie Rhei Ripley, która będzie bronić pasa UK kobiet, o czym WWE wcale nie wspomina, a więc wychodzi na to, że jedynymi walkami z mocną historią i podbudową są Kairi Sane vs Shayna Baszler o pas kobiet NXT i Charlotte Flair vs Becky Lynch o pas kobiet SmackDown. Jeśli chodzi więc o samą podbudowę i historię to gala nie powinna wyjść ponad poziom The Greatest Royal Rumble, ale może jeszcze coś WWE obmyśli i doda tej gali trochę życia. Sama gala natomiast odbędzie się w Nassau Veterans Memorial Coliseum w mieście Nowy Jork.

Przejdźmy już jednak do samej karty, którą przedstawią dla Was Sebastian Biernat oraz Michał Orlikowski. Zaczynamy!

1. Ronda Rousey vs. Nikki Bella /w Brie Bella for RAW Women’s Championship

Sebastian: Oj jak ja bym chciał żeby ta walka nie była walką wieczoru gali. Z jednej strony mamy byłą Divę, która nie jest jakaś wybitna w ringu, ale też nie można o niej powiedzieć, że jest tragiczna. Zdarzyło mi się obejrzeć kilka dobrych walk z jej udziałem. Wspierana jest przez siostrę bliźniaczkę, co troszkę zwiększa jej szansę, lecz czemu tylko troszkę skoro będzie to teoretycznie handicap? No może dlatego, że naprzeciw Nikki staje totalny tytan, ktoś kto sam zniszczył cały Riott Squad, Alexę Bliss i Mickie James oraz niemal pokonał potwora Nię Jax. Ronda aktualnie jest nie do pokonania. Prawie wszystkie jej walki trwają kilka chwil i kończą się przez sumbission. Skoro bez problemu radziła sobie z rywalkami wymienionymi wcześniej to dlaczego miałaby przegrać z kimś takim jak Nikki Bella? Sama podbudowa pod walkę jest strasznie… dziwna. Ronda pchana na siłę przez WWE, musi w jakiś sposób przeskoczyć w segmentach czy promach Nikki i Brie co jej się nie udaje. To wygląda tak, że Ronda stara się jak może i gubi się w mroku, a bliźniaczki muszą się hamować, żeby czasem nie przewyższyć Rousey, przez co cały segment idzie w dół. Wygląda to strasznie denerwująco i nie jest miłe dla oka. Co do samego starcia daję 30% szans dla Nikki co jest i tak hojnym wynikiem, a robię to tylko z tego względu, że jest kilka czynników, które podnoszą szansę Belli, a mianowicie: heel lubi wygrać pierwsze bezpośrednie starcie, obok jest Brie Bella, a Twin Magic zawsze ma moc i historię, WWE może nie być jeszcze gotowe na podkładanie jednej z ważniejszych zawodniczek kobiecej dywizji nowicjuszce oraz po prostu wchodzi tu też zasada tygodniówek, które bliźniaczki przegrywały koncertowo. Według mnie skończy się to po prostu szybką masakrą i zniszczeniem Nikki.

Michał: Ciężko się nie zgodzić z tym, co napisał Sebastian. Ustosunkuję się może do fragmentu, kiedy mój przedmówca wspominał o segmentach – WWE poszło po linii najmniejszego oporu i po prostu kazało Rondzie popisać się jakże żałosnymi tekstami o byłym związku Nikki Belli z Johnem Ceną. WWE, really? Stało się to już nudne podczas feudu Belli z Natalyą, że aż ludzie zaczęli tym… (sami sobie dokończcie). Problem polega na tym, że przeciętny fan wrestlingu nie dostrzega pewnych zachowań i to, co wydawało się żałosne w wykonaniu heelowej Natie, jest oklaskiwane, gdy wykonuje to face’owa Rousey. Czasem poziom ludzi oglądających wrestling przeraża mnie i to konkretnie.
Kolejna kwestia: na co tutaj komu Brie Bella? Jeszcze przed chwilą wraz z Mężem mieli feud z Mizem i Maryse, a teraz wraz z Siostrą wplątuje się w rywalizację z Rondą. Trochę nielogiczne, a poza tym po raz kolejny Brie jest traktowana jak kompletne popychadło, co totalnie mi się nie podoba.
Co do samego starcia – nie widzę innej opcji, jak tylko zwycięstwo Rousey. Myślicie, że „Teksańska masakra piłą mechaniczną” była straszna? Nic z tych rzeczy – walka o RAW Women’s Championship będzie czymś jeszcze gorszym! Jeżeli więc będzie to main event gali, polecam wyłączyć odbiorniki.

Sebastian: Ronda Rousey
Michał: Ronda Rousey

2. Lita i Trish Stratus vs. Alicia Fox i Mickie James /w Alexa Bliss

Sebastian: I teraz mogę zapytać wszystkich tych, którzy robili na mnie napaść gdy tylko napisałem coś negatywnego na temat Rousey, nazywali moje konkretne argumenty nienormalnymi czy nie miałem racji? To nie jest agresywny styl, to jest BRAK UMIEJĘTNOŚCI! Ale nie na temat zawodniczki UFC jest ta część zapowiedzi. Przejdźmy więc do starcia drużynowego. Mamy zmianę na Alicię Fox. Nie zdziwiło mnie to, gdyż Foxy długo współpracowała z Alexą i była najbliższa jako zmienniczka. Wielu ludzi zadziwię, ale technicznie walka na tym skorzysta. Alicia wbrew opinii wielu jest dosyć dobra w ringu, lecz wielu fanów nawet nie żyło w czasach, gdy Alicia zdobywała pas, była wyżej w hierarchii i pokazywała publice zabawne segmenty. Swoją drogą Fox jest chyba aktualnie najdłużej pracującą ciągiem dla WWE zawodniczką. Dla mnie należy się jej udział w takiej walce jak ta. Odnosząc się do wyniku to również zaskoczę, gdyż stawiam na ekipę Alicii. Mickie odebrała pas Trish na WrestleManii 22 i wygrała ten feud, więc dlaczego teraz po tylu latach miałaby być tą pokonaną? Kobiety, które walczą jeszcze w federacji mają do stracenia dużo, natomiast legendy nie stracą nic, gdyż po walce pójdą w swoją stronę. Czy porażka heelów w tym przypadku rozbawiłaby fanów? No raczej tak średnio, gdyż większość fanów nawet nie pamięta Stratus, a Litę raczej kojarzy się ze współpracy z facetami. Ostatnią z przesłanek jest obecność Bliss przy koleżankach. To właśnie ona może być tu kluczem do zwycięstwa i dzięki temu federacja może dalej pójść planami podbudowania tą walką Alexy, ale tego dowiemy się na samej gali.

Michał: Tak jest – występ Alexy został odwołany, oczywiście przez kontuzję, jakiej najprawdopodobniej nabawiła się podczas live eventowego starcia z…. oczywiście Rondą Rousey! Oficjele WWE naprawdę muszą nie lubić Alexy, skoro dali Jej starcie z tym… kimś, kto próbuje nazwać się wrestlerką. Wiadomo było, że prędzej czy później do takowej kontuzji dojdzie. Naprawdę boli mnie to, że mimo całego „Women’s Revolution”, federacja w dalszym ciągu nie dba o zawodniczki. Od dłuższego czasu powtarzam, że era div była lepsza – która zawodniczka miała walczyć, to walczyła, a która miała wyglądać, ta wyglądała. Przez to, że dziewczyny były delikatne, każda uważała by nie zrobić sobie i przeciwniczce krzywdy, a teraz przyszła wojowniczka z UFC i rzuca zawodniczkami na prawo i lewo. To jednak temat na osobny artykuł, więc przejdę do samego starcia.
Alexę zastąpiła Alicia Fox i myślę, że to zmiana na lepsze z jednego, prostego powodu – Alicia po latach kariery zasłużyła na występ w jakimś normalnym starciu na Evolution. Niestety wszystko wskazuje na to, że o ile zestawienie Alexa i Mickie było moim faworytem, tak Alicia i Mickie wygląda naprawdę blado w porównaniu do Lity i Trish. Mój głos oddaję zatem na wspomniane legendy.

Sebastian: Alicia Fox i Mickie James
Michał: Lita i Trish Stratus


3. Kairi Sane vs. Shayna Baszler for NXT Women’s Championship

 

Sebastian: Jedna z lepiej zapowiadających się walk na nadchodzącym PPV. Starcie ma potężną historię, dobre zestawienie zawodniczek, a feud jest poprowadzony wyśmienicie. Shayna pokazana jest świetnie jako potwór, a Kairi jako ta dobra i przyjazna dla wszystkich mała, waleczna zawodniczka. Jeszcze te proma Baszler, która robi z mikrofonem co chce dodają wszystkiemu pikanterii. Bardzo podoba mi się sposób prowadzenia tego wszystkiego i liczę na niesamowite show, a zawodniczki już w bezpośrednim starciu pokazały na co je stać. Mam małe marzenie, żeby były tutaj cztery gwiazdki i są duże szanse, by te marzenia się spełniły. Chciałbym aby to był opener gali, który rozgrzałby publikę i nastroił wszystkich pozytywnie przed dalszą częścią gali. Biorąc pod uwagę wiek Shayny i to, że w przyszłości szykuje się starcie four horsewoman vs four horsewoman, a także potrzebę ściągnięcia dobrego kobiecego heela do głównego rosteru, jestem niemal pewny, że Shayna po przegranej z Kairi, przejdzie na RAW lub SmackDown, a Japonka będzie kontynuowała udany run z pasem kobiet NXT.

Michał: Walka na którą czekam z niecierpliwością. Z jednej strony świetna technicznie Kairi, z drugiej brutalna i bezwzględna Shayna, a takie zestawienie zawsze gwarantuje emocje. Feud Sebastian opisał bardzo dobrze, lecz od siebie mogę dodać, że zabrakło mi w nim Kairi. Rozumiem, że nie dysponuje Ona dobrym angielskim, ale nie chodzi o to – chciałbym zobaczyć naprawdę soczysty brawl i wreszcie użycie steru pirackiego jako broni. Przecież to byłoby genialne! Sądzę, że dostaniemy tutaj solidny dreszczowiec i dramatyczną walkę Sane o przetrwanie, ale ostatecznie skuteczne! Shayna jest budowana bardzo mocno, jednak rozsądek podpowiada mi, że jednak to Japonka opuści Evolution jako NXT Women’s Champion.

Sebastian: Kairi Sane
Michał: Kairi Sane

4. Women’s Battle Royal

Sebastian: Totalny brak życia w kwestii podbudowy tego starcia. Jakieś beznadziejne brawle, nie wnoszące nic dobrego, prawie brak dobrych prom, a jedyną rzeczą, która trzyma nas w nadziei jest to, że nie znamy tak dokładnie zwyciężczyni tego starcia oraz mamy kilka legend, które z nostalgii chcielibyśmy obejrzeć w ringu. Można by było powiedzieć, że Ember Moon, ale po co rzucać Ember, czyli jedyną już chyba zawodniczkę niezhańbioną jakąś beznadziejną porażką na Rondę w celu totalnego podłożenia? Według mnie WWE nie zdecyduje się na taki krok. Pozostają nam średnie zawodniczki z RAW i prawie całe SmackDown, więc według mnie to tam właśnie rozegra się sprawa zwyciężczyni. Odrzucam zawodniczki, które w przyszłości zostaną wrzucone w feud o pasy tag team, Carmellę i zostają nam tak naprawdę Naomi i Asuka. Naomi po fatalnym panowaniu, a nawet panowaniach licząc to pierwsze, raczej już nie uzyska takiego zaufania, więc według mnie wygra Japonka, gdyż teraz Becky potrzebuje rywalki solidnej i potrafiącej coś pokazać w ringu.

Michał: Mógłbym się rozpisywać o feudzie… gdyby on był. Zwykły Battle Royal, który ma wyłonić kolejną pretendentkę do jakiegoś tytułu. W sumie byłbym skłonny do zaryzykowania, że powróci jakaś legenda i wygra, lecz to raczej niemożliwe, więc zostanę w gronie zawodniczek, które są póki co zapowiedziane. Nie wiem czy WWE postanowi kontynuować feud Nikki z Rondą, ale jeśli tak, to postawiłbym na Taminę – jest potężna, więc Rousey teoretycznie miałaby z Nią ciężko. Dodatkowo powróciła w dość dobrym stylu, dlatego miałaby szansę na zwycięstwo. Z drugiej strony mamy zawodniczki ze SmackDown, które moim zdaniem liczyć powinny się jedynie w kontekście współpracy drużynowej – Iconics, Naomi & Asuka, itd. Nie sądzę jednak, że WWE zdecyduje się na zawodniczkę z niebieskiego brandu. Mój typ jest nieco ryzykowny, ale stawiam tutaj na Taminę.

Sebastian: Asuka
Michał: Tamina

5. Sasha Banks, Bayley i Natalya vs. The Riott Squad

Sebastian: Tutaj liczę przede wszystkim na wykorzystanie umiejętności Ruby i Sary oraz charakterów Sashy i Liv. Ta walka, jeśli będzie prowadzona równo ma szansę być małym show – stealerem. Tutaj jest duże pole do popisu. Można na przykład skupić się na chaosie w ringu, na totalnym olewaniu zmian i zrobieniu po prostu dobrego show, a można też zrobić świetną walkę drużynową i nie bawić się w zbytni chaos. Tylko jedna rzecz może wszystko zepsuć, a mianowicie pchanie nam ciągle nieczystych zagrań grupy Ruby, które przeważałyby nad tymi dobrymi rzeczami. WWE lubi tak robić z postaciami heelowymi i dlatego martwię się, że nad takim czymś myślą. Co do wyniku to chciałbym bardzo wygranej Riott Squad, ale widząc ich ostatnie wyniki jestem niemal pewny, że wygrają ich przeciwniczki.

Michał: Co do wyniku tego starcia mam największy mętlik w głowie. Skupię się może na tym, dlaczego dana drużyna powinna wygrać.
Zacznę od Natalii, Sashy i Bayley. Dwie ostatnie są według WWE prekursorkami Women’s Revolution (którego de facto nigdy nie było, przynajmniej w moim odczuciu), więc przegrana na pierwszym kobiecym PPV byłaby troszkę słaba. Poza tym zarówno Sasha, jak i Bayley zazwyczaj wygrywały swoje starcia na tygodniówkach i Riott Squad wygląda przy Nich co najmniej blado.
To co Sebastian uznał za wadę Riott Squad, ja uznaję za zaletę – chodzi o ostatnie wyniki Riott Squad. Jeżeli WWE nie ma w planach totalnie pogrzebać Liv, Sary i Ruby, nie ma lepszego miejsca na Ich odbudowę od tej gali. Mam tutaj poważne wątpliwości, ale jednak postawię na Riott Squad.

Sebastian: Natalya, Bayley i Sasha Banks
Michał: Riott Squad

6. Becky Lynch vs Charlotte Flair for SmackDown Women’s Championship

Sebastian: Feud, który z potencjału na rywalizację roku spadł do jeziora średniactwa. Początkowo dobrze oglądało się potyczki słowne i brawle między tą dwójką, ale gdy zaczęto nam to wpychać na siłę i na siłę to cały rozpęd trafił szlag. Charlotte jako face nie wypaliła wcale. Nudzi każdego i nie umie działać bez swoich złych zagrywek przez co reakcja na nią jest zerowa. Becky natomiast ma sytuację odwrotną. Ludzie ją kochają i przez to nie wypala jako heel.  Można było po prostu dać pas Becky na SummerSlam i zdecydować się na heel-turn Charlotte. Obie wtedy grałyby ulubione role i czułyby się w nich komfortowo. Same story wyglądałoby wtedy wiarygodniej i naturalniej, a tak to mamy Becky, która dopuszcza się wszystkiego żeby być złą oraz nieudolnie dążącą do pozytywnej reakcji Charlotte. Nie znaczy to jednak, że ringowo będzie słabo, ale można było wszystko rozegrać o wiele lepiej. Mimo totalnej przegranej feudu przez Charlotte nie będę tutaj odwoływał się do zasady tygodniówek i czując perspektywę Survivor Series postawię na Becky Lynch.

Michał: Mógłbym tu troszkę pokłócić się z Sebastianem, jednak jest to zapowiedź gali, a nie luźna dyskusja. Napiszę tylko tyle, że WWE próbowało zrobić coś innego i udało się. Becky sprawdza się według mnie jako heel, a federacja w moim odczuciu odsunęła tu Charlotte na dalszy plan, doskonale wiedząc z doświadczenia, że tak czy siak Flair jako face dostaje zerową reakcję, a jeżeli już jakąś otrzymuje, to zdecydowanie negatywną. Feud Sebastian opisał naprawdę genialnie, więc odniosę się do tego, jak może całe starcie wyglądać.
Evolution to gala historyczna, więc musi się stać na niej coś niezwykłego. Zadajmy sobie pytanie: skoro Becky zaczęła uciekać podczas walk z Charlotte, to czy jako heel ma jakiekolwiek szanse na zwycięstwo? Odpowiedź jest prosta: tak, ale nie w naturalny sposób. Zapewne pamiętacie Last Man Standing Match pomiędzy Gargano, a Ciampą, kiedy to Gargano „skontuzjował” sam siebie i nie zdążył wstać. W innych przypadkach zazwyczaj to face’owie odnosili zwycięstwa (Reigns vs. Big Show, Cena vs. Wyatt, itd…), by pokazać swoją niezłomność i ostatecznie wygrywać starcia, a co za tym idzie – całe rywalizacje. Sądzę więc, że w tym przypadku dostaniemy jakąś ingerencję, choć racjonalniejszą opcją wydaje się jakaś karkołomna akcja w wykonaniu Flair, która wyeliminuje Ją z dalszej walki. Summa summarum – Becky zwycięży.

Sebastian: Becky Lynch
Michał: Becky Lynch

7. Io Shirai vs Toni Storm – Mae Young Classic final

Nie bez powodu podałem tę walkę na samym końcu. Zrobiłem tak, gdyż dla mnie to starcie powinno być walką wieczoru tego PPV. Obie zawodniczki dla mnie należą do światowego top 3. Starcie ma potencjał na pięć gwiazdek. Już dawno nie było takiej okazji. Ogromny poziom techniczny, szybkość i determinacja aby pokazać się z jak najlepszej strony, przerasta wszystkie pojedynki z tej karty. Z góry mówię, że ta walka będzie tą, która skradnie show i niestety po takiej perełce dostaniemy jakiegoś kartofla typu Battle Royal czy RAW Women’s Championship Match, przez co poczujemy się zażenowani i gala straci impet. Ktoś powiedziałby mi, że może Opener by wystarczył, ale czy najlepsza walka gali ma jakikolwiek sens w openerze? Dla mnie średnio, gdyż publika oglądając coraz gorszy poziom z każdą walką poczułaby po prostu znudzenie i cały projekt by się posypał, a i same zawodniczki walczące później straciłyby poparcie i wyszłoby im to po prostu na gorsze. Co do wyniku, stawiam oczywiście na Io Shirai, która pójdzie później na Sane, a WWE powtórzy scenariusz ze STARDOM.

Michał: Nic dodać, nic ująć. W tym starciu powinniśmy zobaczyć kwintesencję wrestlingu. Jeżeli WWE da tym dwóm Paniom wystarczającą ilość czasu (liczę na co najmniej 20 minut), to z całą pewnością federacja będzie mogła pochwalić się pierwszym kobiecym 5-starem. O ile pozostałe zawodniczki będą miały jasno powiedziane co mają robić, to w tym przypadku oczywisty będzie jedynie rezultat. Obie spróbują pokazać się z jak najlepszej strony. Zdajemy sobie doskonale sprawę, że Nasze rozmawianie o potencjalnym 5-starze może wydawać się niektórym głupie, ale uwierzcie Nam – znamy się na wrestlingu i jesteśmy przekonani, że jeżeli federacja da tym kobietom swobodę i czas, to wykręcą najlepszy pojedynek w tym roku. Mój głos idzie oczywiście na Io Shirai, ponieważ tutaj po prostu nie ma innej opcji.

Sebastian: Io Shirai
Michał: Io Shirai

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *