BYŁEM MISTRZEM NXT… – #1 BOBBY ROODE

Mamy na WrestleOne serie artykułów “NXT History” przypominające nam początki w NXT dzisiejszych gwiazd głównych rosterów. W moich artykułach podejdziemy do tematu odwrotnie. Będziemy zastanawiać się nad sytuacją byłych mistrzów czyli topowych zawodników NXT po debiucie w głównym rosterze. Czy każdy kto osiąga szczyt w NXT jest skazany na rolę main eventera Raw lub SmackDown? Czy sukces w rozwojówce zawsze przenosi się na sukces w dalszej karierze i dlaczego tak się dzieje lub nie dzieje? Czy każdy kto osiąga szczyt w NXT jest skazany na rolę main eventera Raw lub SmackDown. Tak więc bez dłuższych wprowadzeń, na pierwszy ogień idzie The Glorious Bobby Roode.

Bobby Roode jest nie tylko byłem mistrzem NXT ale też jednym z bardziej udekorowanych zawodników, niegdyś największej konkurencji WWE czyli TNA. Wtedy jako Robert Roode wraz z Jamesem Stormem tworzył jeden z moich ulubionych Tag Teamów czyli Beer Money a po ich rozpadzie został mistrzem wagi ciężkiej i czołowym heelem federacji. W kwietniu 2016 roku, w wieku 39 lat ku zaskoczeniu wielu dołączył do NXT. Niecały rok później podczas styczniowego TakeOver: San Antonio pokonał Shinsuke Nakamurę zostając głównym mistrzem. Pas dzierżył 202 dni co jest czwartym najdłuższym runem w historii. Stracił go na rzecz Drew McIntyre’a 19 siepnia 2017 podczas TakeOver: Brooklyn III i trzy dni później zadebiutował na SmackDown Live. Artykuł ma na celu bardziej skupiać się na wydarzeniach po debiucie w głównym rosterze dlatego wszystko co miało miejsce wcześniej bardzo skrótowo i w pigułce.

Debiut i pierwsze miesiące przebiegały raczej klasycznie. Jedyne co zaskakiwało to fakt, że Roode, który w NXT był bardzo mocnym heelem na SD pojawił się jako face. Porzucono również uwielbianą przez fanów różnorodność jego wejściówek. Najpierw zaliczył trochę wygranych squashy w starciach z jobberami, następnie jak każdy szanujący się debiutant otrzymał program z Dolphem Zigglerem zahaczający o Hell in a Cell, który oczywiście ostatecznie wygrał. Gdzieś w międzyczasie w feud został wmieszany Baron Corbin, czyli ówczesny mistrz United States, co doprowadziło do starcia Triple Threat o mistrzostwo Samotnego Wilka na gali Clash of Champions. Roode był zdecydowanym faworytem tej walki jednak całkowicie niespodziewanie pas zgarnął Dolph Ziggler. I co jeszcze dziwniejsze chwilę później zwakatował mistrzostwo twierdząc, że opuszcza federację (do dzisiaj ta sytuacja nie została wyjaśniona). Odbył się więc turniej. Roode pokonując Corbina oraz Mojo dostał się do finału odbywającego się 16 stycznia na SmackDown gdzie pokonał Jindera Mahala zdobywając swoje pierwsze mistrzostwo w głównym rosterze. I ten moment był dla niego punktem zwrotnym, niestety nie w tą właściwą stronę. W tym miejscu Bobby osiągnął szczyt swojej kariery w WWE, z którego to szczytu powoli zaczął się staczać. Za jego panowania nie wydarzyło się nic wartego zapamiętania. Jakieś przepychanki z Rusevem, potem feud z Mahalem i Ortonem. I to właśnie Orton, zaledwie po 53 dniach panowania, na ostatniej prostej przed WM czyli Fastlane odebrał pas Bobbiemu. Remach odbył się na WM między całą trójką jednak The Glorious pasa nie odzyskał a na odbywającym się chwilę później Superstars Shake-Up został przeniesiony na Raw i był to gwóźdź do trumny. Przez 4 miesiące nie działo się z nim nic konkretnego, na początku feudował bez żadnego specjalnego podłoża czy celu z Eliasem, brał udział w MitB, później jakiś czas nie pokazywał się wcale zapewne z braku pomysłu na jego postać. W sierpniu uformował TT z Chadem Gablem, innym od miesięcy błądzącym bez celu zawodnikiem, zasilając chyba najsłabszą dywizję TT w historii. Przez kolejne miesiące tydzień w tydzień walczyli oni z Ascension również bez wielkiego celu. Osobiście spodziewałem się, że ten team nie przetrwa więcej niż miesiąc i doprowadzi do heelturnu jednego z partnerów jednak trwa on do dziś a wręcz Panowie rozpoczęli feud o mistrzostwo. Głównie dlatego, że w dywizji nie ma żadnych innych kandydatów.

Czy Roode przeniósł sukces z NXT do głównego rosteru? Zdecydowanie nie. Na dzisiaj sytuacja wygląda jakby utknął w bardzo głębokim midcardzie bez większych perspektyw na zmianę tego stanu rzeczy.
Dlaczego tak się stało? Moim zdaniem jest kilka powodów. Po pierwsze Roode gra po niewłaściwej stronie. W NXT był heelem i był w tym świetny bo też jego gimmnick pasuje do postaci heelowej. Jako face jest nijakim kolesiem w szlafroku bez wielkiej siły przebicia do tego nie wyróżniającym się niczym nadzwyczajnym w ringu. Zresztą w TNA też odnosił sukcesy jako heel, po prostu lepiej mu to pasuje. Drugim powodem jest Randy Orton, który już tradycyjnie w okolicy WM musi uwalić czyjąś karierę. Orton zdobył pas na Fastlane by stracić go na WM. Co za różnica czy na WM Mahal przejąłby pas od Randiego czy Roode’a? Po co była ta zmiana na miesiąc przed? Tylko i wyłącznie po to by Orton wchodził na WM jako Grand Slam Champion karmiąc swoje ego. Jedyne w miarę logiczne wytłumaczenie. Trzecim powodem porażki Roode’a jest moim zdaniem transfer na Raw gdzie jest za duża konkurencje i jako klasyczny face a wręcz babyface Bobby się nie przebił i nie przebije. Jest zbyt przeciętny.
Czy jest jeszcze dla niego nadzieje? Oczywiście, że tak o ile szybko przejdzie heelturn i wróci do roli, w której dobrze się czuje i w której przyjemniej się go ogląda. Słowo “szybko” jest tutaj wbrew pozorom bardzo istotne ponieważ Bobby w przyszłym roku skończy 42 lata. A to z reguły jest wiek, w którym zaczyna się zwalniać a nie rozkręcać. Wciąż liczę, że ten dziwny sojusz z Gablem, który w ogóle mnie nie przekonuje, właśnie do tego heelturnu doprowadzi. Jeżeli tak się stanie, panowie pofeudują trochę ze sobą, potem Roode zdąży jeszcze zaliczyć jakiś wygrany feud najlepiej na WM i powinien wrócić na SD. Wtedy jest szansa, że w 2019 zakręci się koło głównego złota. Może MitB? Niemniej jak widzicie jest tutaj dużo “jeżeli”, “może”, “powinien” więc zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest, że się tam nie zakręci a zostanie w midcardzie może nawet na zawsze. Tak czy siak wszystko uzależnione jest od heelturnu.

Jakie jest Wasze zdanie? Zgadzacie się, że Roode ma jeszcze szansę się podnieść? Też uważacie, że ratunkiem jest turn? A może po prostu nie nadaję się do ME i midcard lub dywizja TT to jego miejsce?

by Part Time Wrestling

Zostaw komentarz