WrestleOne.pl

Polski portal o Wrestlingu!

RAW 10.12.2018 – WYNIKI

 

Witam. Na imię mam Monika i tyle powinniście na razie wiedzieć. Od teraz, aż do momentu, w którym to nie wpienię Redaktora Naczelnego, będę dla was rozpisywała wyniki tygodniówek Monday Night Raw. Ostrzegam jednak, że będę to robiła z przymrużeniem oka. Żadna gwiazda nie otrzyma u mnie taryfy ulgowej, nawet moje ulubione. Jednak wszystko będzie pisane w granicach dobrego smaku oraz żartu. Uprasza się zatem o dystans. To by było na tyle. Miłej zabawy!

Tygodniówka odbywa się w San Diego, California. Rozpoczyna ją segment Mistrza Interkontynentalnego. Seth wygrażał się Dean’owi słowami, tutaj zacytuję „Burn it down”. Prosimy o oddział Straży Pożarnej na galę. Lecz nie on ma być ofiarą Rollinsa w danym momencie. Do czasu wszelakich poparzeń kilkunastu różnych stopni, Ambroży (Ambrose) może oddychać spokojnie. Zaproszenie do „Kącika Zwierzeń” otrzymał nie kto inny, jak ten, który myśli, że znajduje się po prawidłowej stronie historii, najgorszy z menadżerów, jacy kiedykolwiek mieli przyjemność prowadzić RAW, wielki (jedynie wzrostem) Baron Corbin. Podchodziwszy trzy razy do rozpoczęcia rozmowy, w końcu poddał się i odczekał aż widownia się „wybuczy”. Po kilku chwilach jednak i tak został uciszony przez Mistrza Interkontynentalnego. Następnie zaczął wyrzucać Baronowi, że niegdyś uwielbiane przez tłumy tygodniówki, stały się pod jego przewodnictwem plejadą Wielkiego Corbina-Mikke, lecz w odróżnieniu od prawdziwego Mikke ma niestety więcej do powiedzenia niż 4,76 %. Usłyszał także, że to, co robi, nie jest w porządku. Jest złe, jest kompletnym lewactwem.  Kłótnia pomiędzy panami kończy się wyzwaniem ze strony Setha. Generalny Menadżer omal nie tchórzy jednak oślepiony blaskiem tytułu ostatecznie się zgadza, pod warunkiem, że ów tytuł będzie na szali. Jeszcze w tym odcinku RAW zatem otrzymamy pojedynek TLC.

Nieco później Seth dogoniony przez sępa – dziennikarkę wyznaje, że zdecydował się na tę walkę tylko dlatego, że jako Mistrz nie mógł przejść obojętnie obok wielkiej, błyszczącej, łysej glacy i złych pomysłów jakie w niej siedzą. Wyznał także, że gdyby siedział obojętnie, nie zasługiwałby na tytuł.

3-on-2 Handicap Match o  Raw Tag Team Championship: Bobby Roode i Chad Gable vs. AOP (c) i Drake Maverick.

Zaczynają Gable I Akam. Chad atakuje od razu Dropkickiem, lecz odbija się od dużo cięższego rywala, niczym wiedza od przeciętnego gimnazjalisty. Akam wykorzystuje moment, kiedy oponent jest na ziemi i sprzedaje mu solidne kopnięcie w twarz. Mamy zmianę, do akcji wkracza Rezar. Odbija Gable’a od lin, a Akam dokłada kolejne już w tym pojedynku solidne kopnięcie, tym razem w klatkę piersiową. Rezar powoli zaczyna dominację. Opiera szyję rywala o drugą linę i przydusza go swoim ciałem. Sędzia odlicza, a Rezar oczywiście przerywa dopiero, kiedy sędzia miał wymówić „five”.  Następnie dokłada solidne uderzenie w plecy, a jakby tego było mało, obrywa się także Roode’owi. Rezar wraca do Chada, lecz ten panicznie przechodzi do ataku. Wykonuje serie ciosów oraz kopnięcie, które  okazuje się zbyt słabe. Rezar łapie nogę Chada w locie i częstuje go solidnym Clotheslinem. Tym razem do gry wchodzi  Siusiumajtek (Drake Maverick), jednak próbuje tylko przypięcia, oczywiście nieudanego i z powrotem zmienia się z kompanem. Chad i Bobby dają jednak radę opanować sytuację i pozbywają się oponentów z ringu. Wówczas orientują się, że w narożniku został Maverick. Szybko więc wrzucają go do kwadratowego pierścienia, jednak i on w końcu ląduje poza ringiem, a konkretniej na swoich Tag team partnerach, którzy wywracają się.  Czas na reklamy.
Wracamy po przerwie. W ringu Rezar oraz Gable. Dominuje ten pierwszy, maltretując szczękę Chada, jakby to miało jakikolwiek sens… no może po prostu nie będzie tak szczekał, ale nieważażne. Rezar robi zmianę z Maverickiem. Ten częstuje Chada solidnym uderzeniem, a później kopnięciem, ciesząc się przy tym jak Ellsworth po bliższym kontakcie z Carmellą. W końcu jednak uderzył Gable’a z typowego liścia (czego się w końcu spodziewać po kimś, kto leje w porty).  Drake natychmiast zrobił zmianę, a Chad zajął się i tak Siusiumajtkiem, nie wiadomo dlaczego. Dostał przez to solidne razy. Finalnie jednak udało mu się zmienić z Roodem, który błyskawicznie zaczął atakować Akama, aplikując mu między innymi wejście barkiem w narożniku. Dominacja Bobby’ego trwa. Wchodzi na narożnik i próbuje wzmocnionej akcji, jednak Akam łapie go w locie i wykonuje mocny Overhead Belly – to – Belly Suplex, po czym wykonuje zmianę. Trwają tortury na Roodzie. Rezar wykonuje mocne kopnięcie. Próba przypięcia, którą przerywa Gable. Zostaje jednak szybko stratowany. AoP szykują się do wykonania Super Colidera. Akam wykonuje Powerbomb na Roodzie, jednak Gable nie daje się i sprytnie ściąga Rezara do parteru. Nie trwa to jednak długo. Dostaje potężnego Big Boota, a później połączenie Powerbombu z Neckbreakerem.  Akam i Rezar robią zmianę z Maverickiem, który naśladuje Roode’a. Ten jednak szybko wykonuje Roll-up i odlicza Mavericka do trzech! Mamy nowych mistrzów!

Nowi Mistrzowie Tag Teamów Raw – Chad Gable i Bobby Roode

Na arenie pojawia się Natalya, która z wejścia ma pretensje do Ruby o to, że ta zniszczyła okulary jej ojca, próbując w ten sposób zniszczyć jego legendę. Aż się ciesze, że sama nie mam ani Legendy, ani okularów. Pani Riott bowiem czai się wszędzie. Natalya obala teorię Ruby o tym, że wybiła się na nazwisku wymieniając wszelakie rzeczy z przeszłości swej rodziny, między innymi Montreal Screwjob (ludzie ile można do tego wracać), którym musiała stawić czoła. Następnie popłakawszy się i obsmarkawszy dedykuje swój pojedynek na TLC swemu ojcu, Jim’owi Neidhart’owi.
Na arenę wychodzi sama zainteresowana ową gadką, Ruby w asyście swego Squad’u niosącego obleczony w czarny zamsz stół. Wypomina Nattie użalanie się nad sobą i wymaganie za to szacunku. Twierdzi, że ta zasłania się rodziną w której jest Czarną Owcą, i której przynosi wstyd i hańbę. Dla otarcia łez Ruby postanawia wręczyć Natalii prezent. Odsłania piękny, czarny zamsz ze stołu, na którym widnieje parodia Jim’a Neidhart’a. Natalya niemal nie dostaje zawału widząc to. Riott chcąc zbliżyć do siebie rodzinę Hart’ów zamierza rozwalić ów stół swą oponentką na gali TLC. Rozbrzmiewa muzyka Riott, przy akompaniamencie której Natalya cicho szlocha w rękaw.

Dolph przechwala się, że jest Dolphem Zigglerem. (Ma racje. Ziggler to stan umysłu). Żali się także na fakt, że Baleron (Balor) się wtrącił, podczas gdy on tego nie potrzebował. Moim skromnym zdaniem jakikolwiek Baleron by mu się przydał azaliż strasznie wychudzony chłopina. Puenta jest następująca:
Drew, pamiętaj, że Dolph Ziggler jest Dophem Zigglerem. Jakkolwiek to brzmi.

Antyreklama palenia. I tak będę paliła.

Singles Match
Dolph Ziggler vs. Drew McIntyre

Ziggler zaczyna od szaleńczego ataku, jednak Szkot szybko sprowadza go na ziemię, dokładając później serię chopów (pozdrawiam wszystkich ludzi z zakładów psychiatrycznych). Chwilę później Ziggler zaliczył lot życia, a dokładniej dzięki McIntyre’owi, który wykonał mu Overhead Belly-to-Belly Suplex. Próba przypięcia, jednak udana jak mecze kadry Brzęczka. Czas na przerwę.
Po reklamach Ziggler siedzi na narożniku, a McIntyre ponownie częstuje go chopem, a później solidnymi ciosami w czerep. Ziggler spróbowal kontry. Drew wynosi Dolpha i mamy potężny rzut z trzeciej liny. Próba przypięcia, lecz Dolph odkopuje w ostatnim momencie. Drew pozbywa się Dolpha z ringu, po czym  próbuje Suplexu. Dolph wydostaje się. McIntyre leci z szarżą, jednak ląduje na metalowym słupku. Zarył niczym dzik w sosnę. Finalnie zdąża wrócić do ringu przed odliczeniem go do 10. Ziggler szykuje się do Superkicku, jednak wywraca się, w sumie nie wiadomo dlaczego. Drew zaczyna drwić z Dolpha. Ten jednak z zaskoczenia wykonuje mu Zig Zag! Przypięcie! 1… 2… Drew podrywa bark! Dolph szykuje się do kolejnego Superkicku, lecz otrzymuje Claymore! 1… 2… 3! McIntyre wygrywa!

Zwycięzca: Drew McIntyre
Drew jednak mało! Po walce wpycha Zigglera w metalowy słupek. Dolph wypada poza ring, a tam otrzymuje serię ciosów. Drew wyrzuca górną część schodów. Wówczas przybiegają sędziowie, którzy odciągają McIntyre’a. Ten udaje, że już jest spokojny, jednak finalnie dokłada kolejny Claymore! Rzeź niczym na promocji dorsza w supermarkecie.

 

Singles Match
Bayley vs. Alicia Fox

Starcie rozpoczyna się spokojnie, przytulaniem w narożniku. Próba pinu w wykonaniu latającego łokcia przez gwiazdę Nieckelodeon (Bayley) zakończona fiaskiem. Szybka kontra ze stron y Liska (Fox) i próba przypięcia tym razem z jej inicjatywy. Piękinbe duszenie, za sprawą którego twarz Bayley przybiera kolor jej spodenek. W narożniku swej przyjaciółki Sasha przeżywa jej cierpienie lub naprawdę musi do toalety. Duszenie trwa, a Fox trzepie oponentką na wszystkie strony świata. Bayley się uwalnia, lecz nie trafia w Alicię w narożniku, a ta ma pole do przypięcia. Biorąc przykład ze swej przeciwniczki partaczy sprawę i otrzymuje od niej łokieć. Musiał on być niesamowicie uzdrawiający, gdyż po jego otrzymaniu Fox podnosi się szybciej niż jej oprawczyni. Nieckelodeon przy głosie. Seria brutalnych, jak na ukochaną gwiazdę naszych pociech, akcji. Już niemal ma dojść do zakończenia pojedynku, kiedy Bayley zostaje rozproszona przez towarzyszy Alicii. Pod jarana, że jacyś faceci zwracają na nią uwagę traci z oczu swój cel, czyli oponentkę. Płaci za to inkasując Big Boot’a. Z pomocą leci Apollo, który wraz z Banks rozgania towarzystwo. Sasha służy mu głównie za mięso armatnie (dosłownie), gdyż w pewnym momencie po prostu rzuca nią w towarzyszy Alicii. Nietrafiony Big Boot ze strony Alicii, za czym idzie szpagat i prawdopodobnie pęknięte spodenki, toteż walkę należy jak najszybciej zakończyć, by oszczędzić Fox wstydu. Tak tez się dzieje. Bayley-to-belly po czym sędzia odlicza do trzech ogłaszając zwycięstwo bohaterki młodzieży.

Zwyciężczyni: Bayley

Charly Caruso zmusił Dean’a Ambrose’a do oglądania wielkiej paczki filmów z nim. Ten odszedł bez komentarza. Tutaj zamierzam po prostu schować miotłę. Ambroży (Ambrose) doskonale sam potrafi pozamiatać.

Elias poleruje swoją gitarę. Serio. Gitarę. Jeśli nie wierzycie to sobie sprawdźcie.

Może i nie jest to historyczny moment, gdyż nie udało się Elias’owi dokończyć swej pieśni, lecz jednak należy przyznać, że zdołał wykonać jej spory fragment zanim ktoś mu przerwał.

Singles Match
Lio Rush /w Bobby Lashley vs. Elias (sędzia: Heath Slater)

Walka zaczyna się od dominacji Eliasa. Rzuca on Lio jak szmacianą lalką, torturując przy okazji jego rękę. Rush w narożniku otrzymuje chop, a później Irish Whip, po którym wypada z ringu. Zdecydowanie syn Lashleya nie jest w formie. Lashley próbuje interweniować, jednak Elias radzi sobie z nim. Muzyk chce wejść do ringu, jednak Lio wykonuje bardzo ładny Baseball Slide. Elias się jednak nie poddaje, tym razem jednak Rush robi salto w powietrzu i potężnie kopie Eliasa w głowę. Elias wraca do ringu i popisuje się kilkoma kopnięciami. Elias jednak radzi sobie z nim i wykonuje potężny Powerbomb. Przypięcie, jednak Lashley go przerywa. Slater o dziwo nie kończy pojedynku, widocznie w obawie przed Lashleyem, który znów pastwi się nad Eliasem. Lashley bierze gitarę, po czym niszczy ją na plecach Rollinsa z gitarą (Eliasa). Rush przypina, a Slater niechętnie odlicza do trzech.

Zwycięzca: Lio Rush

Alexa Bliss zorganizowała kolejny segment. Także „Please welcome Alexa Bliss!” Tym razem gwiazdami były Nia Jax oraz Ronda Rousey. Nia przerwała wywiad, jaki miała prowadzić Alexa, by wygłosić swój własny segment. Prawiła o tym, jak na TLC rozkwasi twarz Rondy, co niby miało byc jej wielkim sekretem, oraz przechwalała się swymi gabarytami (jakby było czym). Twierdziła, że jest najgorszym koszmarem Rousey. Cóż, jest najgorszym koszmarem nas wszystkich, więc tu jej przyznam rację. Następnie pada cała tyrada na cześć pieści i tego co Nia ma zamiar nią uczynić. Uważajcie przy oglądaniu. W pewnym momencie strasznie wrzeszczy. Miedzy innymi dlatego jest idealnym typem do koszmaru. „Rowdy” twierdziła, ze nie jest tu po to by gadać lecz by walczyć. Śmiało wchodzi do ringu, a osoby w nim znajdujące się jednomyślnie zarządzają ewakuację. Szykowało się solidne poturbowanie Rondy, gdy nagle wyskoczyła Ember Moon znikąd, by wspomóc Mistrzynię RAW w tej batalii. Przynajmniej nasze uszy zostały dopieszczone przez fragment dobrej muzyki, który jednak nie zdołał wymazać bólu słabych umiejętności Nii przy mikrofonie.

Singles Match
Ember Moon /w Ronda Rousey vs. Tamina /w Nia Jax

Jesteśmy wrzuceni w sam środek akcji, w której to Moon wykonuje świetną kontrę popisując się przy okazji akrobacjami. Cyrk nie w tę stronę. Prosto i na prawo. Nie ma za co. Po wykopaniu Tamina z ringu (dosłownie) Ember wchodzi na fale, lecz jej zapędy zostają szybko ostudzone. Rousey broni swej nowej psiapsiółki przed Nią jak zwykle, obnażając kły. Przypięcie z zaskoczenia w wykonaniu Ember, po czym ta wykonuje nie typową akcję w locie. Ląduje szyją na podeszwie Taminy. Przerwa na herbatkę poza ringiem. Po powrocie Moon do kwadratowego pierścienia od razu zostaje przypięta, lecz bez pozytywnych rezultatów. Tamina pastwi się nad oponentką. Przypięcie zakończone fiaskiem, duszenie, duszenie, duszenie i nareszcie kontra w postaci kilku uderzeń ze strony Moon. Niestety wystarczyło tylko jedno ze strony Taminy, by Ember z powrotem wylądowała na kolanach. Moon jest przy głosie i przypina oponentkę po raz pierwszy. Nieudane, lecz nie schodzi z fali. Odbiwszy się od lin trafia prosto w ręce przeciwniczki i otrzymuje Powerslam. Przypięcie, nic z tego, kontra ze strony Moon. Podczas gdy Moon szykuje się do akcji kończącej, Rousey zamiata Nią, która próbowała się wtrącić. Nic to nie dało, gdyż Moon i tak nie osiągnęła swego celu. Zamiast tego wykonała inną akcję posiłkując się linami. Dopiero po tym wykonuje Eclipse i zwycięża.

Zwyciężczyni: Ember Moon

TLC Match o Intercontinental Championship: Seth Rollins vs. Baron Corbin.

Walka zaczyna się przeciętnymi uderzeniami obu z panów, lecz bardzo szybko prowadzenie obejmuje Rollins, który tańczy niczym Charlie Chaplin w narożniku (okopuje rywala). Następnie walka jest bardzo wyrównana. Kontra goni kontrę do czasu, gdy to Corbin zostaje wykopany z ringu (po raz kolejny dosłownie). Poza ringiem Seth zyskuje przewagę. Utrzymuje ją do czasu, gdy zostaje ogłuszony zwykłym, babskim plaskaczem. Baron robi sobie z Heath’a typowego „murzyna” i każe mu lecieć po drabinę. W międzyczasie zostaje powalony kacją w locie przez Rollinsa. Po powrocie z reklam Corbin bije przeciwnika krzesłem. Wreszcie mamy poważniejszą akcję. Akcja przenosi się poza ring gdzie Rollins lata po bandach. Corbin nie doczekawszy się drabiny, postanowił sam ją sobie wziąć. Nie dotarła ona jednak nawet do krawędzi ringu. Posłużyła Seth’owi do uszkodzenia Baron’a. Kolejne minuty udowadniają, że jest to broń obusieczna. Niedługo potem, już w ringu, za jej pomocą Corbin atakuje Rollinsa Suplexem. Przy okazji sam obrywa w ucho. Należało się urwisowi. Ledwie unika spotkania z krzesełkiem w narożniku, które sam ustawił, by zaraz potem powalić Rollinsa Clothesline’em. Ustawia kolejną pułapkę, zapewne na samego siebie, a następnie krzyczy choć nikt go w danym momencie nie bije. Zarzuca sobie oponenta na barki i ledwie hamuje przed stołem, gdy ten go popycha, czyniąc tym sposobem kontre. Wymiana ciosów i Seth ląduje poza ringiem. Corbin dobiera się powoli do tytułu. Już był w ogródku, już się witał z gąską, gdy nagle Seth wskakuje na drabinę z drugiej strony i sprawia, że Corbin się od niej odkleja. Ten sam los spotyka z resztą i jego. Wymiana kontr, po której zostaje powalona biedna, nikomu nic nie winna drabina. Rollins poza ringiem. Po przerwie otrzymujemy niezłą wymianę akcji i prawo „głosu” otrzymuje Corbin. Spełnia on obietnicę Nii uderzając Setha w twarz raz za razem. Zemsta przychodzi szybko, lecz równie szybko się kończy. Corbin ratuje się taką samą, jak w przypadku krzesełka ucieczką, po czym otrzymuje Drop Kick’a na łysą glacę. W końcu nadziewa się na owe krzesełko, o które powinien zahaczyć kilka minut wcześniej. Obiekt ten jeszcze stanie się koszmarem Corbina, niczym Jax naszym, ponieważ Seth go po prostu nim okłada. Baron w końcu podejmuje ucieczkę z ringu. Suicide Dive w wykonaniu Setha po raz pierwszy, po raz drugi i kontra. Corbin przechwyca go w locie i rzuca na stół, który zostaje złamany. Generalny Menadżer ponawia wędrówkę po tytuł. Zostaje jednak powstrzymany, tym razem krzesełkiem. Zarówno sędzia jak i Seth zostają znokautowani. Łysa szu…to znaczy Corbin wykorzystuje sytuacje i usiłuje zaatakować Rollins’a. Usiłuje pnieważ nie udaje mu się to i niedługo potem trafia jak Dzik w sosnę, z tym że w metalowe schodki. Następnie otrzymuje Big Boot’a i zostaje złożony w ofierze na stole pradawnym bogom. Rytuału staje się zadość, gdy Seth wykonując Frog Splash łamie stół ofiarny, na którym znajduje się najgorszy GM wszech czasów. Doszłoby do zwycięstwa, jednak HIV, to znaczy Heath, zrzuca Rollins’a z drabiny. Zbiera ledwie żywego Corbina i z wielkim wysiłkiem usiłuje umiejscowić go najpierw w ringu, a następnie na drabinie. Czując szczebelki Baron budzi się do życia i powoli lezie ku tytułowi. W ostatniej chwili Seth ściąga go i wykonuje Power Bomb’a na stół, który także został ustawiony przez Corbina. Przeczuwałam, że nadzieje się na obie swoje pułapki. Niedługo potem Seth ściąga tytuł i wygrywa pojedynek.

Zwycięzca: Seth Rollins

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *